Yes we can

Ten wpis miał być komentarzem do wpisu na blogu Złote Góry ale mi się trochę rozrósł i wylądował wreszcie tutaj.

Ledo w swoim wpisie „Dlaczego tak mało osób zarabia w programach partnerskich?” opisał podstawowe błędy początkujących w PP. Główne powody to wg niego brak wiary we własne możliwości, i w to że można zarabiać online, brak wytrwałości, rozpoczynanie zbyt wielu rzeczy naraz, ogólna nieznajomość swojej niszy jak i zasady działania pp. Ja się podpisuję pod tym, obiema rękami (i polecam zarówno owy wpis jak i wartościowe komentarze), ale pójdę dalej i zapytam dlaczego tak jest? Czy nie mamy odpowiedniej wiedzy? Czy jesteśmy mało kreatywni? Nie.

Potrzebujemy lidera. Potrzebujemy planu działania i bata nad głowa.

Mówię to ze swojego doświadczenia z pewnym programem partnerskim w którym brałem udział. Tworzyło się tam mini strony (ależ odkrycie ;-) ) i odpowiednio się do nich linkowało (kolejne), tworzyło nowe strony itp itd. Nic, totalnie nic innowacyjnego, zwykła codzienna orka.

Najważniejsze w tym wszystkim było jednak to, że osoba na szczycie piramidki nie siedziała zadowolona, że 2gi poziom za niego pracuję, ale też nie narzekała, że zarabia tak mało bo każdy jest nierobem. Osoba ta miała pewną wizję. Wzięła sprawy w swoje ręce i zaprogramowała system dzięki któremu, każdy kto zapisał się do tego programu, miał codzienne, szczegółowe instrukcję co i jak ma robić, oraz był tygodniowo rozliczany z tego co robił. Jeśli mu się nie chciało, nie miał czasu, zarobki mu nie odpowiadały to po tygodniu po prostu wylatywał z pp bo na jego miejsce była już zapisana kolejka chętnych. Był też wewnętrzny, codzienny ranking partnerów, który sprawiał, że człowiek chciał być ciągle wyżej na liście. Działa tu ta sama zasada, która działała już w czasach polowań na mamuty. Rywalizacja. Wg Men’s Health mężczyzna pokonuje o 12% dłuższy dystans w ciągu 6 minut, jeśli maszeruję w grupie, w porównaniu z samotnym marszem. Zwiększenie tempa powoduję rywalizacja, nawet jeśli jest podświadoma. Osoba najwyżej w rankingu po określonym czasie dostawała możliwość zwerbowania z głównej listy 10 partnerów z 2 poziomu którzy zarabiają bezpośrednio na niego.

Jak to wyglądało?

Był to swego rodzaju program partnerski programów partnerskich. Tzn zapisywaliśmy się do kilku(nastu) programów partnerskich jako osoba polecona z refa bossa.
Najpierw powstał blog, w którym boss ogłosił zasady, tematykę wymienił programy partnerskie i ogólnie opisał jak to będzie wyglądać. Po jakimś czasie, pojawiła się możliwość zapisania się na listę osób i po odczekaniu swojego (czekałem aż ktoś wyleci, bo lista została zamknięta po kilku godzinach) dostałem się do programu. Tematyką nie będę się zajmował, bo nie o to chodzi, opiszę więc bebechy programu. Było kilka sekcji, dostępnych tylko po zalogowaniu: Lista to do na dany tydzień (z opisami, co jak i gdzie zrobić), wraz z polem wysyłania mejla do szefa, że zadanie zostało wykonane (typu: „stworzyłem stronę wg punktu 1 jest pod tym adresem”), FAQ, pomoc techniczna (tickety) oraz oczywiście forum i ranking partnerów.

Oczywiście narzucenie listy to do, nie zabijało to naszej kreatywności, bo tematyka była dowolna, można było robić co się chciało o ile, było to zgodne z ogólnymi wytycznymi (typu stwórz blog na wordpress.org, stwórz blog na blogspocie, zrób mini stronę w której zrobisz to i to) można było dzięki temu zarobić. Można było wykonać plan minimum, ale można było pójśc dalej i wspinać się powoli w rankingu partnerów.

Po jakimś czasie rozrosło się do struktury iście mafijnej. Boss który dostaję % od każdego, oraz kilku kapitanów (zwycięzców rankingów) którzy mają też swoich zarabiających żołnierzy. I najważniejsze, to działało. Zarabiał każdy, bo każdy musiał wykonać plan i czuł na karku oddech ludzi czekających na zapasowej liście partnerów. Boss włożył w to mnóstwo pracy, ale myślę, że korzyści miał zdecydowanie zadowalające.

Teraz pytanie, czy ktośPL będzie chciał taki program wymyślić, czy zainwestuję w to swoją wiedzę i pieniądze, żeby później zarobić z nadwyżką? Mam wielką nadzieję, że tak, bo sam chętnie wziałbym w tym udział. W końcu chodzi o to żeby zarobić, tak?