Zainspirowany dyskusją o PageRank polskich blogów postanowiłem sprawdzić sobie co pozostało po moim czarnym, niczym piracka flaga, mini-seo-imperium. Strony tworzące owe imperium, – biorąc pod uwagę fakt, że były stworzone niezgodne z zasadami Google – są więc już dość wiekowe, bo zostały stworzone w wakacje 2008.
Tak więc w ciągu ostatniego półrocza udało mi się zakupić 86 domen z PR3-PR4. Kupowałem je oczywiście gdy dolar był jeszcze dużo tańszy niż teraz i gdy punkty w systemie można jeszcze było sprzedać w cenie 400zl za 100k punktów. Czyli były to czasy dość odległe, z teraźniejszego punktu widzenia ;-)
Domeny dostały swojego dedyka 8 różnych IP i zero linków przychodzących. Ogólnie możemy przyjąć, że tworzone były zgodnie z zasadami opisanymi w tym poście.
Dzisiaj zalogowałem się na moje konto w GoDaddy i przejrzałem wszystkie domeny. Wyniki w zasadzie nie powinny zaskakiwać, i tak: w tym momencie z całej puli 86 domen, zostały mi 23 domeny z PR1 do PR3 (większość PR3) oraz jedna z PR5 (co jest miła niespodzianką ;) ). Z prostej matematyki wynika więc, że Google zbanowało mi 63 domeny.
Większość padło podczas pamiętnej kampanii wrześniowej, kiedy to źli ludzie :-) zgłaszali moje ciężko postawione strony do Google i na listę splogów Wordpressa. Odpisałem na 17 mejli do mojego hosta, kasując przy okazji całą zawartość zgłoszonego bloga. Pomogło to w 3 przypadkach, także mogłem sobie darować, te kilka godzin pracy.
Każda z domen kosztowała około 12$, (a przynajmniej większość moich domen, czyli te o końcówkach .com ) co daje nam zawrotne straty w wysokości 756$. Oh rly? ktoś zapyta, i dobrze zrobi, bo prawda jest oczywiście inna.
Każda domena przyniosła po miesiącu zysk, czyli zrobiła dokładnie to, co miała zrobić w moich założeniach. Nie ukrywam, że wszystko się zbiegło w czasie, że akurat popyt na punkty e-weblinka był ogromny, że teksty angielskie pozwoliły zarobić na reklamach typu text-link-ads, i że niski dolar pozwalał na śmiałe zakupy. Jakby było teraz? Nie wiem, ale zarówno mnie, jak i mojego laptopa kupionego dzięki tym pieniądzom to nie interesuję. :-)
Oczywiście nie zapominamy o tych 23 domenach które pozostały. Wszystkie dostaną nowe szaty graficzne, nową white treść oraz masę spamu na subdomenach, która zadowoli nawet najbardziej wybredne systemy wymiany linków. Przy okazji, ciekawe czy i kiedy, do słownika pozycjonerów wejdzie stwierdzenie “pranie brudnych domen” :-)
Naturalnie domena z PR5 zostanie odpowiednio wzmocniona linkjuicem z innych silnych domen, zostanie na nią zamówiona odpowiednia treść, odpowiednia skórka i zarobi na siebie odpowiednio do wartości PR która nie wiedząc czemu ciągle wszystkich kręci (a jak wszystkich to i mnie, bo ja na tym zarabiam).
Jaki morał? Taki jak zawsze, i powtarzam to każdemu do znudzenia – domeny muszą na siebie zarabiać. Może to być nawet o 50 centów więcej niż cena, którą zapłaciliśmy, ale to już wystarczy.
… give nothing back!
Zajrzyj i tutaj:
- SeoNiewypał Jeża? Systemowi który miał być rewolucją dla pozycjonerów, zmienić sposób pozycjonowania, czy wreszcie dać dużej liczbie osób godziwe zarobki stuknęło pół...
- Eksperymentujemy: E-webcities + Scuttler E-webcities to autorski projekt katalogu opartego o wpisy jak w preclach, Scuttler to program umożliwiający szybkie zaindeksowanie dużej ilości podstron...
- Czemu kradniesz mi posty? Kto skończył Fallout 2 ręka do góry. Ok, a teraz kto skończył Fallout 2, bez pickpoketowania? Nikt? No właśnie! ;)...
- I won’t go down in history… Nie jest to moja metoda. Nie jest to nowa metoda. Nie jest to super tajna metoda, po prostu nikt jej...
- Analiza konkurencji Jako, że ostatnio analiza konkurencji pod daną frazę to moje ulubione zajęcie (tak, to ironia) to postanowiłem zapisać sobie co...




This website uses IntenseDebate comments, but they are not currently loaded because either your browser doesn't support JavaScript, or they didn't load fast enough.
Zostaw komentarz